Klatka ze złota. Dlaczego brak problemów to nasz największy problem?

Konsumpcjonizm… Więcej, drożej, piękniej. Wszyscy znamy tę mantrę. Wciąż gonimy za luksusem, wierząc, że kiedy w końcu osiągniemy ten wymarzony stan absolutnego komfortu, nasze życie stanie się idealne. Będziemy wolni od stresu, trosk i zmartwień.

Ale czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, co by się stało, gdybyś naprawdę osiągnął tę utopię? Gdyby z Twojego życia zniknęły wszystkie wyzwania i trudności?

Wydaje nam się, że raj to miejsce bez problemów. Nauka ma jednak na ten temat zupełnie inne, dość przerażające zdanie.

Raj, który stał się koszmarem

Weźmy na warsztat słynny eksperyment Johna B. Calhouna, o którym wspominałam Wam przy okazji „mysiej utopii”. Kiedy badacz stworzył gryzoniom świat idealny z nieograniczonym dostępem do jedzenia, brakiem drapieżników i stałą temperaturą: populacja wcale nie żyła długo i szczęśliwie. Zamiast tego, po fazie euforycznego rozwoju, nastąpił tzw. zlew behawioralny.

Myszy przestały wchodzić w normalne interakcje. Przestały wychowywać młode i dbać o terytorium. Zamiast tego pojawiła się grupa „pięknych”  osobników, które zajmowały się wyłącznie jedzeniem, piciem i czyszczeniem własnego futerka. Zniknęły więzi społeczne, a populacja ostatecznie wymarła, pomimo że miała wszystko.

Nie jesteśmy myszami, to prawda. Jesteśmy o wiele bardziej skomplikowani. Ale psychologia i neurobiologia pokazują uderzające podobieństwa, które powinny dać nam mocno do myślenia.

Dawka trudności, której potrzebujesz do życia

Zawsze uczono nas, że stres to nasz wróg. To tylko połowa prawdy. Ewolucja wyposażyła nas w niesamowite mechanizmy radzenia sobie z problemami. Nasz mózg i nasze ciało potrzebują wyzwań, by prawidłowo funkcjonować.

Kiedy badacze psychologii wzięli pod lupę zjawisko rezyliencji (naszej psychicznej odporności), odkryli coś, co wywraca do góry nogami nasze marzenia o bezstresowym życiu:

  • Paradoks przeciwności: Badania na ogromnych grupach ludzi pokazują, że osoby, które w życiu nie doświadczyły żadnych większych trudności, są znacznie bardziej narażone na depresję i gorzej radzą sobie z codziennym bólem niż ci, którzy przeszli przez umiarkowane życiowe burze.
  • Eustres kontra dystres: O ile przewlekły, niszczący stres (dystres) nas zabija, o tyle stres pozytywny (eustres) wynikający z pokonywania przeszkód, uczenia się nowych rzeczy i walki o to, co ważne: utrzymuje nas przy życiu. Brak eustresu to dla mózgu sygnał do wegetacji.

Systemy ożywione przypominają mięśnie, jeśli ich nie używasz, zanikają. Jeśli usuniemy z naszego życia wszelkie bodźce i konieczność wysiłku, nasza psychika zacznie wiotczeć.

Gdzie podziali się inni ludzie?

Tu docieramy do tego, co najpiękniejsze i najbardziej kruche – naszych więzi społecznych.

Z ewolucyjnego punktu widzenia empatia, współpraca i głębokie relacje powstały po to, byśmy mogli przetrwać. Musieliśmy trzymać się razem, by upolować obiad, obronić się przed drapieżnikiem czy zbudować schronienie przed zimą. Kiedy niebezpieczeństwa znikają, a każdy może zaspokoić swoje potrzeby bez pomocy drugiego człowieka, nasz ewolucyjny imperatyw do współpracy słabnie.

Spojrzymy na twarde dane makrospołeczne. To nie w krajach najbiedniejszych, gdzie ludzie codziennie walczą o byt, notuje się najwyższe wskaźniki samotności. Paradoksalnie to w państwach najwyższego dobrobytu, w nowoczesnych klatkach ze złota ludzie czują się najbardziej odizolowani.

Pojawiają się zjawiska takie jak japońskie hikikomori – młodzi ludzie zamykający się w pokojach, odmawiający uczestnictwa w społeczeństwie, uciekający w wirtualny świat, gdzie nic nie zagraża ich strefie komfortu. Mają pełne lodówki, ale nie mają po co żyć. Mamy znajomych w telefonie na wyciągnięcie ręki, ale nie umiemy z nimi porozmawiać twarzą w twarz, bo to wymagałoby wysiłku, zaangażowania i wystawienia się na ocenę.

Wybierz swoje wyzwanie

Życie to jeden wielki eksperyment. Dążenie do luksusu i wygody jest w nas wdrukowane, ale musimy być świadomi pułapki, jaka na końcu tej drogi na nas czeka. Jeśli zabierzemy sobie wszystkie problemy, nasze naturalne mechanizmy zaczną atakować nas od wewnątrz, niszcząc naszą psychikę i nasze relacje.

Nie namawiam do tego, by celowo pakować się w kłopoty czy rezygnować z wygód, na które ciężko zapracowaliśmy. Chodzi o to, by nie uciekać przed każdym dyskomfortem.

Człowiek ratuje się tym, że potrafi sam tworzyć sobie zdrowe przeszkody. Wyznaczanie trudnych celów, wymagające pasje, sport, twórczość, a przede wszystkim – budowanie prawdziwych, głębokich relacji, które zawsze wiążą się z ryzykiem zranienia i kompromisami. To są nasze „sztuczne problemy”, które trzymają nas z dala od losu mysiej utopii.

Może więc prawdziwym luksusem w dzisiejszych czasach nie jest to, by ktoś nalał Ci wody do złotej filiżanki. Może największym luksusem jest posiadanie celu, o który wciąż warto walczyć, i ludzi, z którymi tę walkę chcemy dzielić.

Co o tym myślisz? Czy zdarzyło Ci się zauważyć, że kiedy w Twoim życiu jest za łatwo, zaczynasz czuć się gorzej?

Źródła i badania naukowe, na których oparłam ten wpis:

Artykuł powstał w oparciu o badania z zakresu psychologii ewolucyjnej, neurobiologii stresu oraz socjologii. Jeśli masz ochotę zgłębić temat, odsyłam do poniższych publikacji naukowych:

  • Eksperyment „Mysiej Utopii” (Wszechświat 25): Calhoun, J. B. (1973). Death squared: The explosive growth and demise of a mouse population. „Proceedings of the Royal Society of Medicine”, 66(1 Pt 2), 80-88. (Oryginalny zapis eksperymentu ukazującego zjawisko „zlewu behawioralnego” i upadku ról społecznych w warunkach braku zagrożeń).
  • Badania nad rezyliencją i wpływem trudności na dobrostan: Seery, M. D., Holman, E. A., & Silver, R. C. (2010). Whatever does not kill us: Cumulative lifetime adversity, vulnerability, and resilience. „Journal of Personality and Social Psychology”, 99(6), 1025-1041. (Szeroko zakrojone badania dowodzące, że całkowity brak życiowych trudności upośledza naszą zdolność radzenia sobie ze stresem i obniża satysfakcję z życia).
  • Podział na stres niszczący i mobilizujący (eustres): Selye, H. (1974). Stress without distress. J.B. Lippincott. (Klasyczna praca Hansa Selye’go – ojca badań nad stresem – tłumacząca, dlaczego organizm potrzebuje optymalnego poziomu wyzwań do prawidłowego funkcjonowania).
  • Upadek więzi społecznych w państwach dobrobytu: Putnam, R. D. (2000). Bowling Alone: The Collapse and Revival of American Community. Simon & Schuster. (Kluczowa analiza socjologiczna oparta na twardych danych, pokazująca drastyczny spadek zaangażowania społecznego i rosnącą samotność w nowoczesnych, zamożnych społeczeństwach).
Zrób pierwszy krok

Gotowa/y na pierwszy krok?

Spotkajmy się w kręgu lub online. Porozmawiajmy o tym, czego potrzebujesz.